niedziela, 24 listopada 2013

Śledzie nadal  na topie. Zresztą teraz idzie też idealny czas. Boże Narodzenie, wigilijny stół, w wielu domach śledzie pojawiają się w wielu odsłonach. Ja niestety tego zwyczaju z domu nie wyniosłam, ale że śledzie lubię, to i propozycja świąteczna będzie.



SKŁADNIKI:

  • 400g śledzi matiasów
  • 250ml wody
  • 3 łyżki oleju
  • 3 łyżki octu
  • 1 mała czerwona cebula
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 (płaska) łyżeczka pieprzu cytrynowego
  • 1/2 słoika (malego) przecieru pomidorowego
  • 8 ziaren ziela angielskiego
  • 4 liście laurowe
  • 2 goździki
  • 4 suszone pomidory
  • 1/2  łyżeczki papryki wędzonej ostrej (bądź zwykłej papryki ostrej)


Śledzie w  zależności od stopnia słoności. Albo od razu kroimy w kawałki, albo moczymy w wodzie z mlekiem. Ja moczyłam ok 1 godziny. Wszystko wrzucamy do jednego garnka, pomidory suszone kroję w paseczki, a cebulę w piórka. Stawiamy na piecu, do zagotowania i do ostudzenia. Jak zalewa będzie zimna, zalewamy nią śledzie. Zostawić najlepiej na 24 godziny w lodówce dla przegryzienia się smaków :)


Przy okazji podrzucam kilka pomysłów na wigilijne śledzie (klikając w zdjęcie przechodzimy do przepisu)

1. Wyborne śledzie z jabłkiem i cebulą


2. Śledzie w sosie tzatziki

3. Śledzie w sosie pomidorowym


4. Czerwone śledzie w zalewie octowo-pomidorowej


5. Śledzie w sosie musztardowym


6. Sałatka śledziowa z tortellini


W myśl akcji:

Śledzie - w każdej postaciŚniadania do pracy/szkoły 

 

Follow on Bloglovin

piątek, 22 listopada 2013

Jak często w waszych domach odsłaniane są piersi? Z kurczaka czy z indyka? Czy często pojawiają się w waszych propozycjach obiadowych? Tym razem ciekawy pomysł na placuszki cycuszki. Warto czasem sobie odmienić to co klasyczne, czy tradycyjne. Zwłaszcza jak w tym wypadku można tak ładnie kombinować z dodatkami :)


SKŁADNIKI:

  • 2 piersi z kurczaka (albo 1 podwójna)
  • ok 70g sera żółtego
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1,5 łyżeczki domowej vegety
  • 6-8 dużych liści bazylii świeżej


Pierś koimy w kosteczkę, ser żółty ścieramy na dużych oczkach, bazylię siekamy, dodajemy do tego wszystkie składniki. Mieszamy. Ja zawsze próbuję na końcu łyżki jak z przyprawami, czy czegoś nie brakuje, czy nie jest nnp za mało doprawione. Wiadomo różne vegety, można użyć również kostki (skruszonej) rosołowej, można po prostu przypraw innych użyć. Warto więc posmakować.
Smażymy na patelni, u mnie bez tłuszczu, na niewielkim ogniu, nakładając łyżką, formując placuszki.
Smażymy na rumiano z obu stron. Smakują bardzo dobrze na ciepło, jak i np na zimno, porwane do pracy czy szkoły.
Smacznego!


W myśl akcji:

Racuszki, placuszki, naleśniki, pancakes...Śniadania do pracy/szkoły

 


Follow on Bloglovin

Jogurty lubię, robię, smakuję. Tym razem jogurt kakaowy, z ksylitolem. Posypany odrobiną wiórek z białej czekolady. Jogurty to moim zdaniem fajne rozwiązanie na zaspokojenie głodu słodyczowego na przykład na diecie, albo dla osób dbających o linię. Substancje słodzące mogą być różnorodne: miód, syropy, ksylitol, stewia, cukier trzcinowy i wiele innych. W zależności kto co je, kto co lubi, kto na co sobie pozwala. Wiadomo, że taki jogurt to o wiele lepsze rozwiązanie, aniżeli gotowy, kupny batonik. Mogłabym więc spokojnie ten jogurt wpisać w dietetyczne słodycze.

SKŁADNIKI:

  • 500ml jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki (płaskie) ksylitolu
  • 1,5 łyżki kakao gorzkiego
  • kilka kropli aromatu waniliowego
  • płatki białej czekolady do posypania


Wszystko razem wystarczy wymieszać, ja mam taką mini trzepaczkę. Można łyżką, można mikserem, jak kto lubi.

W myśl akcji:

Śniadania do pracy/szkoły Jogurt smakowy domowej roboty

 

 

Follow on Bloglovin

czwartek, 21 listopada 2013

W ostatnim czasie dostałam kilka zapytań na facebooku oraz na maila o której zaczyna się mój dzień, o której się kończy, czy pracuję, skąd biorę siły i czas... Postanowiłam odpowiedzieć tutaj.
Blog to moja pasja, to moje hobby. To coś co daje mi radość, co sprawia mi wiele frajdy. Kilka osób myślało, że nie pracuję zawodowo, że zajmuję się córkami, gotowaniem, fotografowaniem i tyle. Niestety, nie jest to takie proste. Jestem pełnoetatowcem. Od poniedziałku do piątku pracuję w godzinach 8-16. Mój dzień najczęściej zaczyna się około godziny 5-5.30 rano. Z mojej własnej, nie przymuszonej woli. Przez około godzinę czasu po przebudzeniu zajmuję się blogiem. Obrabiam fotki, dodaję notki, szykuję przepisy. Zaglądam na blogi znajomych, albo sprawdzam co słychać w organizowanych przeze mnie akcjach. Następnie przychodzi czas dla mnie, szykowanie się, malowanie i czas dla mojego psiaka. Trochę zabawy, spacer. Spakowanie jedzenia do pracy, obudzenie dziewczynek. Wyszykowanie ich do wyjścia z domu. Kierunek przedszkole, albo tak jak teraz babcia (bo dziewczynki są chore). Przystanek, bus, kierunek praca, 8 godzin tam, powrót do domu. Zakupy, dom, spacer z psiakiem. Jak mąż ma drugą zmianę, najpierw odbiór dziewczynek,potem zakupy, dom, spacer z psem. Czas kiedy jestem w domu poświęcam całkowicie dziewczynkom. Bo jak wracam z pracy zostaje nam niewiele czasu do spędzenia razem. Przed 19 kąpiel, kolacja, bajki, a ok 20 czas do łóżek i ich sen. Usypiają same. W tym czasie ja sama znikam w kuchni, szykuję obiad na następny dzień, jedzenie do pracy itd. Na pełnych obrotach. Zdjęcia najczęściej wypadają w godzinach wieczornych,przy totalnie kijowym oświetleniu. W tygodniu wypada też również coś posprzątać. Zawsze coś się znajdzie, czy to pozamiatać, czy kurze zetrzeć, wyprać, poprasować... Gdy mąż pracuje na rano, później przychodzi czas dla Nas. Nim pójdziemy spać fajnie jest czasem trochę pobyć razem. Jestem również kobietą, lubię dbać o siebie. Mini domowe SPA od czasu do czasu, długa kąpiel, codzienna pielęgnacja, czy też choćby zadbanie o paznokcie i inne szczegóły. Mój dzień najczęściej zaczyna się o godzinie 5-5.30 a kończy ok północy. Fajnie jakby doba miała kilka godzin więcej, ale nie narzekam. Cieszę się z tego co mam, jak mam. Lubię to co robię.
Jestem szczęśliwa, jestem spełniona.
Najważniejsze jest odpowiednie zorganizowanie, rozplanowanie. Plan działania to podstawa.
Dla wszystkich tych, którym brakuje czasu, polecam odpowiednie jego rozplanowanie.
Dobranoc :) Teraz przyszedł czas dla męża!


Follow on Bloglovin

22:42, basinepichcenie , Inne
Link Komentarze (13) »

Tortellini już było, nie raz, bo lubię. Głównie w sałatkach. Ale połączenie ze śledziem? Jeszcze mi się nie zdarzyło!

SKŁADNIKI:

  • 1 opakowanie tortellini z mięsem
  • 2,5 płatów śledzi matiasów
  • 4 jajka
  • mała papryka czerwona
  • mała papryka zielona
  • 2 łyżki majonezu + 1 łyżka jogurtu naturalnego
  • 3/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • sól do smaku

Śledzie sprawdzamy słoność. Jak jest potrzeba moczymy w wodzie z dodatkiem mleka. U mnie moczenie trwało jakąś godzinę. Następnie odlewamy wodę i śledzie kroimy w większą kostkę. Tortellini gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, cedzimy,studzimy. Jajka gotujemy, obieramy, kroimy w większe kawałki. Paprykę myjemy, kroimy w małą kostkę. Wszystko do jednej miski. Majonez, jogurt,  pieprz mieszamy razem, zalewamy naszą sałatkę. Delikatnie mieszamy. Ja zostawiłam wieczorem w lodówce. Rano doprawiłam jeszcze solą i odrobiną pieprzu.
Smacznego.


W myśl akcji:

Śniadania do pracy/szkoły

 

Follow on Bloglovin

środa, 20 listopada 2013

Gęsty jogurt, mocno waniliowy. Mało skomplikowany. W pierwszej ciąży dość często sięgałam po podobny na sklepowych półkach. Dzisiaj mi się przypomniało i zrobiłam sama. W domu.



SKŁADNIKI

  • duży jogurt typu greckiego
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej (albo wanilia)
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżeczka miodu


Wszystko dobrze wymieszać.


W myśl akcji:

Śniadania do pracy/szkoły  Jogurt smakowy domowej roboty

 

 

Follow on Bloglovin

Kusiły mnie od jakiegoś czasu. Zauważone na kilku blogach w ostatnim czasie. Niestety nie jest to wspomnienie mojego dzieciństwa. Przynajmniej nie kojarzę, by ktoś Nam szykował takie pyszności. Chyba, że mnie pamięć zawodzi, chyba, że byłam bardzo mała, a później już nikt o podpłomykach nie pamiętał. Nie wiem sama. Kuszona, zachęcana zdjęciami, dodatkowo wczoraj natrafiłam na przepis na podpłomyki w zdzieralnym kalendarzyku, który wisi w mojej kuchni. Tak więc wyjścia już nie było. Szybkie pytanie do rodziny: spróbujecie, zjecie? Szybka odpowiedź: spróbujemy, zjemy, szykować pomożemy! Każdy miał coś do zrobienia. Ja ugniatałam ciasto, potem formowałam. Mąż obierał, kroił. Dziewczyny pomagały. Jedna kroiła ser (mieliśmy tylko w plasterkach), druga pomidorki. Prócz pysznych podpłomyków, spędziliśmy miło i rodzinnie, co najważniejsze wszyscy ten czas :) A podpłomyki... chyba przerosły moje oczekiwania. Nie sądziłam, że wyjdą tak dobre. Nie mam porównania do wspomnień. Ale w nasze smaki trafiły zdecydowanie. Super pomysł na szybkie danie. Składniki zawsze mam w swoim domu. Ciekawa opcja  na przekąski imprezowe. Inne śniadanie do pracy. Dużo plusów, warto spróbować!

SKŁADNIKI NA CIASTO

  • 400g mąki
  • 250ml wody przegotowanej letniej
  • 4 łyżki oleju
  • 1 (kopiasta) łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki czosnku niedźwiedziego (niekoniecznie)
  • 1/2 łyżeczki czosnku kolorowego (niekoniecznie)


Wszystko do miski, razem zagniatamy. Ciasto może być trochę klejące. Ale nie podsypywać mąką. Dopiero jak będziemy rozwałkowywać na blacie, wtedy podsypujemy blat mąką. Ja brałam małe kulki i je rozwałkowywałam. Technika dowolna, kształty również. U nas prostokąty, serduszka i okrągłe podpłomyki.
Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok 20-25 minut w temperaturze 200 stopni. Ja najpierw ustawiłam na termoobieg, później na pieczenie od dołu, na koniec na chwilę na grilla od góry. Każdy zna swój piekarnik najlepiej, podpłomyki mają być zarumienione od spodu, i z przypieczonymi bokami od góry.

NADZIENIE:
każdy kto co lubi, co ma pod ręką. Nie będę pisała dokładnych ilości, wykorzystaliśmy końcówki w lodówce. Dwie kończące się szynki, pomidorki cherry, dwa rodzaje sera, czerwona cebula. Na podkładkę keczup, a na drugiej wersji pesto zielone.
Idealnie pasowałby tutaj sos czosnkowy, ale i na niego akurat składników brakło.





W myśl akcji:

 Śniadania do pracy/szkołyRacuszki, placuszki, naleśniki, pancakes...

 

 

Follow on Bloglovin

wtorek, 19 listopada 2013

Lekka, smaczna. W dwóch wersjach. Ja zjadłam z ziołowym sosem. Mąż wcinał z sosem czosnkowym. Odpowiednia nie tylko dla osób na diecie.



SKŁADNIKI:

  • miks sałat
  • feta (200g)
  • 12 pomidorków cherry (w ćwiarteczki)
  • 1 pierś wędzona z kuraka
  • 1 czerwona cebula


SOS ZIOŁOWY:

  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 łyżki ciepłej wody
  • szczypta soli, szczypta pieprzu, bazylii suszonej, papryki wędzonej ostrej, czosnku niedźwiedziego


do wyboru
SOS CZOSNKOWY:

  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 4 ząbki czosnku

Sałaty obmyć, osuszyć. Pomidorki pokroić w ćwiartki. Fetę w kostkę (ja miałam już w kawałeczkach). Pierś również w kostkę. Cebulę w piórka. Delikatnie wymieszać. Wszystko polać sosem ziołowym.
Pysznie smakuje z grzankami. Niestety nie miałam ani grama pieczywa w domu. Ani gotowych grzanek.



W myśl akcji:

Śniadania do pracy/szkoły

 

Follow on Bloglovin

Konkurs! Zestaw akcesoriów dla dzieci może być Twój!

Sklep Deco24.pl  pomyślał już o Was za wczasu.
Lubicie słodycze? Lubicie pichcić, szykować, ozdabiać?
Macie swoje dzieciaczki, albo dzieci w rodzinie, którym moglibyście podarować fajny zestaw akcesoriów?
Mikołaj tuż tuż, może warto pomyśleć o nim już trochę wcześniej?



CO ZROBIĆ BY MIEĆ SZANSĘ NA WYGRANĄ? (OBOWIĄZKOWY JEST PKT 2 i 3)
1. Wchodzimy na mojego facebooka: Basinepichcenie
2. W komentarzach pod postem konkursowym umieszczamy odpowiedź na pytanie:
„Dlaczego zestaw akcesoriów ma trafić właśnie do Ciebie?”
(forma odpowiedzi dowolna, zwykłe uzasadnienie, wiersz, opowiadanie, kolaż zdjęć, komiks, video, a nawet i odpowiedź: bo tak jest dopuszczalna)
3. Ze strony Deco24.pl wybieramy jeden produkt, który to Wy chcielibyście otrzymać np. w prezencie od Św. Mikołaja. Umieszczajcie link na końcu odpowiedzi na pytanie z pkt 2.
4. Miło mi będzie jak udostępnisz zdjęcie konkursowe na swojej tablicy.
5. Sponsor pewnie się nie pogniewa jak i jego profil polubicie na facebooku

JEŚLI NIE MACIE FACEBOOKA, MOŻLIWE JEST UMIESZCZENIE ODPOWIEDZI KONKURSOWEJ TUTAJ, NA BLOGU, POD POSTEM KONKURSOWYM (rozumie, że nie każdy ma konto na społecznościówce)
 

TROCHĘ SZCZEGÓŁÓW:
1. Organizatorką konkursu jestem ja, autorka bloga www.basinepichcenie.blox.pl – Basia
2. Fundatorem nagrody jest sklep http://deco24.pl/
3. Nagrodą w konkursie jest Zestaw do wypieków dla dzieci COOKEERY SET BABY 2. Zestaw składa się z silikonowych foremek, szpatułek, trzepaczki i strzykawki ze zmiennymi końcówkami do dekoracji ciastek o wartości 89zł.
4. Wysyłka nagrody oczywiście jest na koszt fundatora nagrody, pod wskazany przez wygraną osobę adres (na terenie Polski)
5. Konkurs trwa od 19.11.2013r do 26.11.2013r aż do samego końca dnia.
6. Odpowiedzi na pytanie Dlaczego zestaw akcesoriów ma trafić właśnie do Ciebie?” (forma odpowiedzi dowolna, zwykłe uzasadnienie, wiersz, opowiadanie, kolaż zdjęć, komiks, video, a nawet i odpowiedź: bo tak jest dopuszczalna) umieszczajcie pod wpisem konkursowym na facebooku, przypiętym u góry strony.
7. Wybór zwycięzcy – będzie wybierany przez jednoosobowe jury, czytaj mnie samą. Wybiorę odpowiedź, która najbardziej trafi w moje serce, w moje gusta.
8. Liczy się tylko jeden wpis – z jednego konta na facebooku. W przypadku większej ilości wpisów, liczy się tylko ten pierwszy. Jeśli wpiszesz się i na facebooku, i pod postem konkursowym - liczy się również tylko jeden wpis.
9. Wybór zwycięzcy odbędzie się najpóźniej do 5 dni od dnia zakończenia konkursu, czyli maksymalnie do dnia 1.12.2013r – by nagroda zdążyła dotrzeć do Mikołaja.
10. Wynik zostanie ogłoszony na moim blogu oraz na moim fanpagu. Zwycięzca proszony będzie o jak najszybszy kontakt ze mną w wiadomości prywatnej bądź na maila: basinepichcenie@gazeta.pl oraz podanie swoich danych teleadresowych.

 



Tagi: konkurs
06:17, basinepichcenie , Konkursy
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 18 listopada 2013

Przepis znaleziony przez córkę w gazecie. Tam z nadzieniem warzywno-pieczarkowym plus parówki. Bardzo mi się przepis spodobał, postanowiłam spróbować. Na pierwszy raz w wersji dla dziewczynek: parówki plus ser, na następny raz już mam plan, pomysł, w wersji dla Nas, tzn dla mnie i dla męża.
Plus za to, że szybko się robią, można kombinować na wiele sposobów, nie trzeba mieć dobrej ręki do ciasta drożdżowego. Ciasto jest plastyczne, bezproblemowe, pięknie rośnie! Warto spróbować.
Ja robiłam z połowy składników na wypróbowanie. Dla siebie i córek.



SKŁADNIKI ( ok 6-8 bułeczek na długość klasycznej parówki, ok 10-12 szt sakiewek z nadzieniem)

  • 300g mąki
  • 1/2 opakowania drożdży suchych
  • 4 łyżki oleju
  • 2/3 szklanki cieplej wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • sezam, siemię lniane, słonecznik
  • jajko do posmarowania


FARSZ
wg uznania

U nas w wersji dla dzieci: ser i parówka z szynki

Mąkę wymieszać z solą i drożdżami. Wlać wodę, dodać olej. Wymieszać wszystko łyżką, potem zagnieść ręką. Odstawić pod przykryciem w ciepłe miejsce, do podwojenia objętości (u mnie przy kaloryferze) na ok 30 minut.
Podczas wyrastania ciasta dobrze jest przygotować farsz, wszystko wg waszych upodobań.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na blacie podsypanym mąką. Rozwałkować placek o grubości ok 3-4 mm. Można wyciąć kwadraty, by wszystkie bułeczki były identycznej wielkości. Można zrobić z nich takie jakby pierożki. Fantazja niech będzie waszym doradcą.
Do placków farsz, zawijamy. Smarujemy jajkiem, sypiemy ziarnem.
Do piekarnika na ok 20 minut w temperaturze 200 stopni.


Przed zawinięciem:


Zawinięte:


Upieczone:





W myśl akcji:

Śniadania do pracy/szkoły

 

Follow on Bloglovin

14:11, basinepichcenie , Pieczywo
Link Komentarze (19) »
niedziela, 17 listopada 2013

Rano uświadomiłam sobie, że mam jedną, maleńką bułkę w chlebaku. A mąż idzie do pracy na drugą zmianę. I wymyśliłam, że przeszukam internet w poszukiwaniu bułek, które robi się dość szybko. Nie potrzeba do  niej użycia maszyny, i pięknie wychodzą. Ciasto jest nieskomplikowane i bardzo fajne. Dobrze się wyrabia, tzn nawet nie trzeba go za wiele wyrabiać. Wystarczy połączyć składniki. Potrzebuje pół godziny w cieple. W piekarniku pięknie rośnie. Są mięciutkie i bardzo dobre. Myślę, że fajnie by smakowały w wersji bułek serowych czy cebulowych. W takiej wersji pasowałyby również jako bułki hamburgerowe. Wiele możliwości. Spróbuję kiedyś zrobić  w wersji chałkowej :) Przepis znaleziony na zaprzyjaźnionym blogu Przystole



SKŁADNIKI

  • 600 g mąki
  • 2 łyżeczki drożdży instant
  • 400 ml ciepłej wody
  • 1 łyżka mleka w proszku lub zamiast 400 ml wody 200 ml wody i 200 ml mleka
  • 4 łyżki oleju roślinnego
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • siemię lniane, sezam, słonecznik do posypania
  • jajko do posmarowania



Mąkę, drożdże, sól, cukier i mleko w proszku umieszczamy w misce i mieszamy, dodajemy mokre składniki. Wymieszać łyżką, chwilę wyrobić rękami, aż do dobrego połączenia składników. Ciasto będzie się trochę kleiło. Umyć łapki, posmarować drugą miskę trochę oliwą, naoliwić ręce, uformować kulkę, pod przykrycie na 10 minut. Następnie dzielimy na ok 10-12 części, kształtujemy bułeczki. Smarujemy jajkiem, posypujemy ziarnami. 
Układamy na blasze wyłożonej papierem, do wyrośnięcia, na jakieś 30 minut. Ja daję obok kaloryfera. Do podwojenia objętości.
Pieczemy ok 15-20 minut w temperaturze 200 stopni (bez termoobiegu). Pieczemy do zarumienienia. Pozostawiamy chwilę w wyłączonym i uchylonym piekarniku. Wykładamy na kratkę, studzimy.



W piekarniku na dzień dobry


W piekarniku na do widzenia:


W formie kanapek, chociażby do pracy


Pieczywo najczęściej przechowuję w:


W myśl akcji:

Śniadania do pracy/szkoły

 

Follow on Bloglovin

18:31, basinepichcenie , Pieczywo
Link Komentarze (43) »

Jogurtowo. Deser, który zdecydowanie zaspokoi nasz głów słodyczowy. Deser, który robi się szybko, nie wymaga wiele nakładu pracy i czasu. Deser, który można  zabrać do szkoły, do pracy. Deser idealnie dopasowany do naszych smaków. Bo domowy, bo to my decydujemy co będzie w środku :) Jestem jogrutowa. Jestem nabiałowa. I dobrze mi z tym :)



SKŁADNIKI:

  • 1 duży jogurt naturalny
  • 1 łyżeczka (z górką) miodu
  • 1 łyżeczka (z górką) gorzkiego kakao
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka mąki migdałowej (bądź zmielonych migdałów)

Do jogurtu dodajemy miód, kakao, cynamon i mąkę migdałową. Wymieszać. Dzięki mące migdałowej jogurt jest dość gęsty, treściwy, pyszny. Gdy ktoś lubi słodsze smaki, można dodać trochę więcej miodu. Dla mnie jogurt jest wystarczająco słodki :)


W myśl akcji:

 Śniadania do pracy/szkoły

 

 
Zapraszam na moją akcję jogrutową, która rusza 19 listopada na Mikserze :)

Jogurt smakowy domowej roboty Jogurt smakowy domowej roboty

Follow on Bloglovin

Tagi: jogurt
10:51, basinepichcenie , Jogurty, serki owocowe
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
Follow on Bloglovin


POLECAM
MÓJ NR 1
Camembert na fali
Camembert
MÓJ NR 2
Warkocz francuski
Warkocz francuski
MÓJ NR 3
Dietetyczne racuchy z kiwi Racuchy



NAPISZ DO MNIE:
basinepichcenie@blox.pl
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1374966_556196014452992_92401169_n.jpg



Używam



BIORĘ UDZIAŁ W AKCJACH:
Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Top blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne